Często popełniamy błąd, poddając się w połowie drogi z powodu jakiegoś czynnika, który uniemożliwia nam przejście dalej i niewielu ludzi pokonuje ten trudny etap, gdy cel jest tak blisko.
Michał Grudziński spędził całe swoje dorosłe życie na scenie i nie spoczywa na laurach. Na jego drodze było wiele przeszkód i kiedyś wydawało się, że droga do teatru jest dla niego całkowicie zamknięta. Dziś jest jedną z najbardziej znanych i szanowanych osób w Poznaniu – pisze poznaniski.eu.
Tytuł hrabiego
Michał Grudziński urodził się 8 lutego 1944 roku. Cała jego rodzina pochodzi z Poznania. Ojciec Michała, Roman Grudziński, pochodził z rodziny arystokratycznej, dlatego w akcie urodzenia artysty znajduje się informacja o jego tytule hrabiowskim.
Wykształcenie zdobył w Warszawie. W 1970 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Jako dziecko miał problemy z jąkaniem: dokuczano mu w szkole i wstydził się swojej „wady”. Dzięki wsparciu rodziny i nauczycieli, Michaił postanowił dostać się do szkoły teatralnej i spełnić swoje marzenie o zostaniu aktorem.
Na scenie teatru i na ekranie telewizora

Grudziński po raz pierwszy pojawił się na scenie w 1969 roku. Otrzymał wówczas rolę Leonida Gajewa w sztuce Wiśniowy sad Antoniego Czechowa.
Od lat 70. aktor związany jest z poznańskimi teatrami. Zaczynał w Teatrze Polskim (pracował tam do 1973 roku), potem przeniósł się do Teatru Nowego i już nigdy nie chciał zmienić pracy.
Teatr Nowy stał się jego drugim domem: pokochał to miejsce tak bardzo, że chciał nawet umrzeć na scenie, jak Tadeusz Łomnicki (od którego imienia pochodzi nazwa teatru).
Michał osiągnął wielki sukces w teatrze: wystąpił w ponad 100 spektaklach, zdobywając ogromne uznanie i podziw kolegów i publiczności. Do najwybitniejszych przedstawień, w których Grudziński brał udział, należą “Płatonow” Antona Czechowa, “Hamlet” William Szekspira i wiele innych.
Grudziński sprawdził się również jako znakomity aktor filmowy. Wystąpił w ponad 30 filmach: „Trzecia część nocy”, „Diabeł”, „Dzień kolibra” i „Ostatnia misja”. Popularność przyniosły mu występy w serialach telewizyjnych: „Na dobre i na złe” (serial o medycynie), „Rodzinka.pl” i „Świat według Kiepskich” (serial komediowy).
Miłość do teatru i miasta rodzinnego
Mimo znaczących sukcesów w kinie, Michał Grudziński bardziej lubił teatr. Wielokrotnie zaznaczał, że przed wyjściem na scenę odczuwa niesamowity strach. I przez lata on nie znikał, ale aktor wierzył, że to właśnie strach jest wielką inspiracją do dalszego działania. Grudziński był pewien, że jeśli strach zniknie, coś się w nim zmieni.
Pracuje w teatrze od ponad 50 lat i uważa, że udało mu się ominąć słynnego poznańskiego artystę Tadeusza Łomnickiego, którego imieniem nazwano Teatr Nowy. Michał chciałby zostać uhonorowany tym samym zaszczytem, ale powiedział, że będzie zadowolony, jeśli po jego śmierci przynajmniej toaleta nr 13 (ulubiona łazienka aktora) zostanie nazwana jego imieniem.
Człowiek ten jest niezmiernie zakochany w swojej pracy i swoim życiu i nawet nie myśli o emeryturze. Poznań miał ogromny wpływ na życie Michała od czasu, gdy był w wojsku: jego służba nie była łatwa i przerwała jego edukację, jednak z biegiem lat Michał zdał sobie sprawę, że ten okres dał mu dużo pewności siebie i siły. Dlatego nie chciał już opuszczać rodzinnego miasta. Wielokrotnie proponowano mu pracę w stolicy, ale aktor odmawiał: w jego życiu najważniejszy jest Poznań i Teatr Nowy.
Niewątpliwie z biegiem lat praca stała się trudniejsza. Michał opowiadał, że martwi się pogorszeniem pamięci: teraz poświęca więcej czasu na studiowanie tekstu i roli. Jego role stały się rzadsze, ponieważ teraz może grać tylko starego dziadka. Niemniej jednak, Michał Grudziński ma w Poznaniu ogromną liczbę fanów, którzy specjalnie przychodzą do teatru, aby wspierać swojego ulubionego artystę.